Porcupine Tree współcześnie.
Album “Deadwing”, pochodzący z 2005 roku, był do czasu wydania kolejnej płyty największym sukcesem komercyjnym Porcupine Tree. Dzięki chętnie grywanym w rockowych audycjach radiowych piosenkom takim jak „Shallow” czy „Lazarus”, w Polsce dotarł do dziewiątej pozycji listy najlepiej sprzedających się płyt. „Deadwing” uznawany jest za krok do przodu i najrówniejszy album Porcupine Tree od czasów „Stupid Dream”. Prócz muzyków zespołu, obecni są na nim słynni goście – grający solówki gitarowe i występujący w chórkach Michael Ackerfeld z deathmetalowej grupy Opeth (Steven Wilson jest ich producentem i czasem gościnnie udziela swojego głosu na ich płytach) oraz również grający gitarowe solo Adrian Belew z King Crimson.
Dziewiąty i ostatni jak do tej pory album Porcupine Tree to wydany w 2007 roku „Fear of a Blank Planet”. Pomimo braku singli i teledysków, znalazł się na listach przebojów w większości krajów Europy (w tym w Polsce), zaś w Stanach Zjednoczonych zadebiutował na pięćdziesiątej dziewiątej pozycji listy sprzedaży. Był też bardzo dobrze przyjęty przez krytykę – serwis Metacritics, uśredniający oceny z najbardziej prestiżowych muzycznych magazynów, wystawił mu łączną notę 82%, co plasuje „Fear of a Blank Planet” wśród najlepiej przyjętych albumów 2007 roku. Najważniejszymi momentami na płycie są niemal osiemnastominutowa suita „Anesthetize” oraz następująca po niej prześliczna ballada „Sentimental”.
W poszukiwaniu nowego kierunku.
Album “Lightbulb Sun”, podobnie jak następny – “In Absentia”, uznawany jest za słabszy, niż poprzednie płyty zespołu, choć oba zawierają wiele bardzo ciekawych fragmentów. Spowodowane jest to głównie wygórowanymi oczekiwaniami, jakie mieli w stosunku do zespołu jego miłośnicy. Spośród zawartych na nim kompozycji, wyróżniają się przede wszystkim rozbudowana „Russia on Ice” i pięknie zaaranżowana „The Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled”. Z kolei „The Rest Will Flow” to najbardziej optymistyczny kawałek kiedykolwiek nagrany przez Porcupine Tree, zaś „Feel So Low” kontynuuje serię smutnych piosenek w stylu „Smart Kid” czy „Stars Die”. Do największych hitów grupy zaliczany jest utwór „Shesmovedon”.
Nagrana w 2003 roku „In Absentia” to jeszcze mocniejsze brzmienie Porcupine Tree i najbardziej mroczna z dotychczasowych płyt zespołu. Jej najważniejsze momenty to ośmiominutowy „Gravity Eyelids”, otwierający album „Blackest Eyes” i zwłaszcza ulubiona przez fanów piosenka „Trains”, stanowiąca prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalny utwór Porcupine Tree. Przepiękna kompozycja „Heartattack in a Layby” jest natomiast chyba jeszcze smutniejsza, niż „Feel So Low”. Był to pierwszy album, na którym za perkusją zasiadł nowy członek zespołu – Gavin Harrison.
Nowe, rockowe brzmienie zespołu.
Promująca album “Signify” trasa z 1997 roku była pierwszą, podczas której zespół odwiedził Polskę - od tej pory grywa on w naszym kraju z zadziwiającą regularnością. Płyta „Coma Divine”, jeden z najciekawszych albumów koncertowych lat dziewięćdziesiątych, zawiera zapis koncertu, jaki Porcupine Tree zagrało w Rzymie. Znajdujące się na niej wersje najlepszych utworów zespołu, wśród których nie brakuje tych najdłuższych - „The Sky Moves Sideways”, „Moonloop” i „Radioactive Toy”, charakteryzują się mocniejszym, bardziej rockowym brzmieniem, które grupa planowała wykorzystać na swoich kolejnych albumach.
Pierwszym z nich był wydany w 1999 roku „Stupid Dream”. Był on próbą wkroczenia Porcupine Tree na rynek głównego nurtu rocka i stanowił mieszankę kompozycji progresywnych z chwytliwymi piosenkami rockowymi. Pierwszy kawałek na płycie - „Even Less”, do dziś otwiera koncerty zespołu. Również inne kompozycje, takie jak najdłuższa na płycie „Don’t Hate Me” czy „Smart Kid”, są bardzo popularne wśród fanów gatunku. Porcupine Tree nie zrobiło wprawdzie kariery na miarę Radiohead, jednak album ten zwrócił uwagę szerszej publiczności i wyznaczył nowy kierunek w rozwoju grupy, której brzmienie od tej pory stało się cięższe.
Porcupine Tree jako pełnoprawny zespół.
Lata 1995 i 1996 to okres kształtowania się Porcupine Tree jako pełnowartościowego zespołu rockowego. Elektroniczne brzmienia z okresu „On The Sunday Of Life” i „Up The Downstair” uzupełniły instrumenty nowych członków grupy. Wydany w 1995 roku „The Sky Moves Sideways” do dziś uznawany jest przez wielu za największe dzieło Porcupine Tree. Jego główną część stanowi monumentalna, dwuczęściowa kompozycja tytułowa, trwająca łącznie trzydzieści pięć minut. Zawartość płyty uzupełnia między innymi długi, instrumentalny utwór „Moonloop”, stały punkt koncertów grupy – pulsujący „Dislocated Day”, a w wersji amerykańskiej (i późniejszej rozszerzonej edycji) przepiękna piosenka „Stars Die”.
Album „Signify” z 1996 roku był kolejnym krokiem w rozwoju Porcupine Tree. Zawarte na nim kompozycje są krótsze i mają bardziej zwartą formę niż jego poprzednik – Stevenowi Wilsonowi nie spodobały się pojawiające się często w recenzjach „The Sky Moves Sideways” porównania z dokonaniami Pink Floyd. Tytułowy, instrumentalny utwór do dziś stanowi bardzo ważny element koncertów grupy, fani zespołu często domagają się też piosenek „Waiting” (rozwinięta jest o kilkuminutową, przejmującą, wzbogaconą pulsującym rytmem sekcji rytmicznej improwizację) i „Sever”.
Porcupine Tree jako projekt Stevena Wilsona.
Debiutancki album Porcupine Tree – „On The Sunday Of Life”, ukazał się w roku 1991. Większość zawartych na nim utworów pochodziło z wydanych wcześniej przez Stevena Wilsona kaset „Tarquin’s Seaweed Farm” i „The Nostalgia Factory”. Podobnie jak następny album – „Up The Downstair”, był to jeszcze raczej solowy projekt Stevena Wilsona, niż regularny zespół. Dopiero nagrany w 1996 roku czwarty album „Signify” będzie dziełem pełnego zestawu muzyków. „On The Sunday Of Life” zawiera klasyczną kompozycję Porcupine Tree – zawierający przejmujący tekst, długi utwór „Radioactive Toy”, często stanowiący najważniejszy moment koncertów grupy.
Wydany w 1993 roku drugi album, psychodeliczny “Up the Downstair “ uznany został za jeden z najlepszych albumów roku w Wielkiej Brytanii. Pierwotnie miała to być płyta podwójna – na drugim krążku miała się znaleźć kompozycja „Voyage 34” (wydana ostatecznie na trzydziestominutowym singlu) oraz materiał, który ukazał się później na EP „Staircase Infinities”. Kawałki, które znalazły się na tym albumie, takie jak tytułowy „Up the Downstair”, jedenastominutowy „Burning Soul” czy charakterystyczna „Synesthesia”, weszły do kanonu rocka progresywnego lat dziewięćdziesiątych.
Inne dokonania muzyków zespołu.
Porcupine Tree nie była pierwszą grupą Stevena Wilsona. Jeszcze w końcówce lat osiemdziesiątym założył wraz z Timem Bownessem elektroniczny projekt No-Man (skrót od No-Man Is An Island Except The Isle Of Man), który podobnie jak Porcupine Tree, nagrywa do dziś. Od 2004 roku tworzy również duet Blackfield z izraelskim muzykiem Avivem Geffenem, który w zeszłym roku wydał swój drugi album. Do jego autorskich projektów należą również eksperymentalny I.E.M. (Incredible Expanding Mindfuck) oraz ambientowy Bass Communion.
Również Richard Barbieri może się pochwalić bogatą karierą solową. Składają się na nią między innymi płyty nagrane pod szyldami Indigo Falls (w którym śpiewa jego żona) oraz Flame (na spółkę ze wspominanym już Timem Bownessem). W początkach swojej kariery był członkiem grającego w stylu New Romantic zespołu Japan, którego liderem był słynny wokalista David Sylvian. Nagrali wspólnie pięć albumów.
Szczególnego wyróżnienia doczekał się Gavin Harrison. Został on zaproszony do wzięcia udziału w nagraniach nowej płyty King Crimson, w ramach powrotu zespołu do koncepcji podwójnej sekcji rytmicznej. Jego partnerem za drugim zestawem perkusyjnym ma być Pat Mastelotto, Harrison będzie zatem następcą samego Billa Brufforda, jednego z najlepszych rockowych perkusistów w historii.
Krótko o zespole.
Porcupine Tree to jeden z najważniejszych zespołów grających rocka progresywnego ostatnich dwudziestu lat. Od czasu swojego debiutu w 1991 roku nagrał dziewięć albumów i wielokrotnie koncertował w naszym kraju (po raz pierwszy podczas trasy Signify Tour w 1997 roku). Wśród oficjalnych wydawnictw zespołu jest nawet zapis polskiego koncertu – płyta „Warszawa” zawiera głównie materiał z okresu płyt „Lightbulb Sun” i „Stupid Dream”.
Początkowo Porcupine Tree stanowił solowy projekt Stevena Wilsona. Wkrótce jednak ewoluował w kierunku regularnej grupy rockowej, w składzie z Richardem Barbierim grającym na klawiszach, basistą Colinem Edwynem i perkusistą Chrisem Maitlandem, którego podczas sesji nagraniowej do płyty „In Absentia” zastąpił Gavin Harrison, występujący z zespołem do dziś.
Styl muzyczny prezentowany przez Porcupine Tree ewoluował od początku istnienia grupy. Przez ten okres inspirowany był dokonaniami między innymi muzyki psychodelicznej, techno i rockiem progresywnym. Ostatnie trzy płyty stanowią wyraźny zwrot w twórczości Porcupine Tree w kierunku muzyce metalowej. Wcześniej Steven Wilson bardzo często wyrażał swoją dezaprobatę w stosunku do pojawiających się porównań jego zespołu do muzyki Pink Floyd.